Profilaktyka

Polska traci 115 mld zł rocznie przez niedofinansowanie profilaktyki

Raport WifOR: Polska wydaje na profilaktykę 10 razy mniej niż średnia UE. Skutek: 144 tys. przedwczesnych zgonów rocznie i ogromne straty dla gospodarki.

Redakcja · 26 czerwca 2026
Polish 100 złoty notes with pills and blister packs, illustrating medical costs.
Fot. Pixabay / Pexels · Pexels License

Polska traci około 115 miliardów złotych PKB rocznie z powodu niedofinansowania profilaktyki, wcześniejszej diagnostyki i efektywnego leczenia — wynika z raportu “Zwrot z inwestycji w zdrowie: Katalizator wzrostu i odporności gospodarczej”, wydanego w czerwcu 2024 roku przez Dziennik Gazetę Prawną we współpracy z Johnson & Johnson Innovative Medicine. Za tymi abstrakcyjnymi miliardami kryją się konkretne osoby: rocznie w Polsce dochodzi do około 144 tysięcy przedwczesnych zgonów, które można byłoby uniknąć.

Profilaktyka w Polsce: dramatycznie niedofinansowana

Przyczyna jest prosta i wymowna. Polska przeznacza na profilaktykę zaledwie 1,7 procent bieżących wydatków na zdrowie — to około połowa średniej OECD. W przeliczeniu na mieszkańca różnica wygląda jeszcze bardziej drastycznie:

Kraj/RegionWydatki na profilaktykę na mieszkańca rocznie
Polska21,6 euro
Czechy118,6 euro
Średnia UE202,2 euro
Średnia OECD~42,7 euro (oszacowana)

Przekłada się to na drastyczne konsekwencje dla systemu opieki zdrowotnej. Polska należy do krajów Unii Europejskiej o najwyższej liczbie hospitalizacji — leczenie szpitalne pochłania około połowy wydatków Narodowego Funduszu Zdrowia. Liczba hospitalizacji wzrosła z 10,2 miliona w 2022 roku do 12,6 miliona w 2024 roku, co oznacza wzrost o 23 procent w zaledwie dwa lata.

Paradoks polskiej ochrony zdrowia: więcej wydatków, brak efektów

To jeden z głównych paradoksów, jaki ujawnia raport. Nakłady na ochronę zdrowia rosną, aktywność systemu rośnie, liczba porad ambulatoryjnych wzrosła z 76,8 miliona w 2022 roku do 87,1 miliona w 2024 roku, a liczba porad w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) wzrosła z 169,3 miliona do 181,5 miliona. Mimo to pożądane efekty — zmniejszenie liczby hospitalizacji, poprawa zdrowia populacji, wydłużenie życia — nie materializują się.

Przyczyna tkwi w strukturze systemu. Zamiast “odwróconej piramidy świadczeń”, gdzie większość pacjentów byłaby leczonych ambulatoryjnie, a szpitale przyjmowałyby tylko przypadki wymagające specjalistycznej opieki, polska ochrona zdrowia wciąż działa reaktywnie — system reaguje dopiero wtedy, gdy problem medyczny jest już poważny i wymaga hospitalizacji.

Ile pieniędzy trafia do systemu i czy to wystarczy?

Autorzy raportu wskazują, że pieniędzy w ochronie zdrowia jest po prostu za mało. Polska nadal wydaje mniej niż średnia unijna: w 2024 roku wydatki na zdrowie (publiczne i prywatne łącznie) wyniosły 8,1 procent PKB, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej to 10 procent. Średnia długość życia w Polsce wynosi 78,7 roku — o trzy lata mniej niż średnia unijna.

Ale sama infuzja pieniędzy nie wystarczy. Raport zwraca uwagę na kluczowe pytanie, które w Polsce pada zbyt rzadko: co właściwie dostajemy za wydane środki?

Czy więcej pieniędzy zawsze oznacza lepsze wyniki?

Analiza przywołana w raporcie przez profesora Jacka Jassema doskonale to ilustruje. Objęła około 100 tysięcy pacjentek chorych na raka piersi obserwowanych przez 10 lat. Badacze porównali wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia w poszczególnych województwach z pięcioletnim przeżyciem pacjentek.

Wynik był zaskakujący: wydatki na jedną pacjentkę różniły się między województwami nawet o 25 procent względem średniej krajowej, ale korelacja między poziomem nakładów a przeżyciem okazała się zerowa. Oznacza to, że województwo, które wydawało więcej pieniędzy, niekoniecznie osiągało lepsze wyniki zdrowotne. To mocny sygnał, że problem nie leży tylko w ilości pieniędzy, ale w sposobie ich wydatkowania.

Polska ma narzędzia, ale ich nie wykorzystuje

Polska dysponuje zasobami, które wiele krajów mogłoby jej zazdrościć: jednego dominującego płatnika publicznego (NFZ), ogromne zasoby danych, e-receptę, Internetowe Konto Pacjenta i rozwiniętą cyfryzację. Teoretycznie to świetny punkt wyjścia do mierzenia efektów leczenia i optymalizacji wydatków.

W praktyce dane nadal służą głównie do rozliczania świadczeń. Dużo rzadziej do sprawdzania, które terapie rzeczywiście działają, którzy pacjenci naprawdę zyskują, gdzie system traci pieniądze i gdzie opłaca się interweniować wcześniej.

Największa luka istnieje między NFZ a Zakładem Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Polska nie prowadzi systemowych analiz, które łączyłyby wydatki na leczenie z kosztami niezdolności do pracy, zwolnień lekarskich, rent i utraconej produktywności. W efekcie jedna instytucja może widzieć “oszczędność” na leczeniu, a druga później płaci rachunek za chorobę, której nie udało się zatrzymać na czas.

Nowe terapie są bliżej, ale trzeba zmierzyć ich efekty

W dostępie refundacyjnym do nowych terapii nastąpiła wyraźna poprawa. Liczba refundowanych nowych cząsteczko-wskazań wzrosła z 68 w 2021 roku do 152 w 2025 roku, a w 2026 roku zrefundowano kolejne 65. Skrócił się też średni czas procedowania wniosku refundacyjnego: z 712 dni do 318 dni od złożenia wniosku do decyzji.

Ale decyzja refundacyjna to dopiero początek. Prawdziwe pytanie brzmi: czy leczenie dociera do pacjentów na czas, czy poprawia przeżycie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, skraca absencję i pozwala ludziom wracać do pracy?

Są obszary, w których takie dobrze zmierzone efekty już widać. W szpiczaku plazmocytowym analizy danych NFZ z systemu SMPT dla programu lekowego B.54 pokazują wydłużenie przeżycia pacjentów leczonych nowoczesnymi terapiami.

Zwrot z leczenia: nie zawsze mierzy się długością życia

Nie wszędzie jednak zwrot z leczenia mierzy się długością życia. Czasem widać go w czymś bardziej codziennym — na przykład w tym, czy pacjent może dalej pracować i uczyć się. Dobrym przykładem są choroby zapalne jelit, najczęściej rozpoznawane między 15. a 35. rokiem życia, czyli u ludzi wchodzących w dorosłe życie, studia i pracę.

Z analiz opisanych w raporcie wynika, że leczenie innowacyjne pomaga pacjentom utrzymywać aktywność zawodową, rzadziej korzystać ze zwolnień lekarskich i ograniczać całkowitą niezdolność do pracy. Część wydatków na terapię wraca więc do systemu w postaci niższych kosztów społecznych i wyższych dochodów podatkowych.

Co to oznacza: koszt choroby to więcej niż faktura za leki

Raport WifOR przypomina ważną lekcję: koszt choroby nie kończy się na fakturze za leki, diagnostykę albo hospitalizację. Są koszty bezpośrednie — te widoczne w ochronie zdrowia. Są koszty pośrednie — absencja, niższa produktywność i wcześniejsze wyjście z rynku pracy. Są też koszty ukryte: obciążenie rodzin, opiekunów i całych społeczności.

W nowotworach niemal połowa kosztów ekonomicznych w Europie leży poza samym leczeniem. To ważne, bo debata publiczna często zatrzymuje się na cenach terapii. Znacznie rzadziej pada pytanie o to, ile kosztuje zbyt późna diagnoza, niepotrzebna hospitalizacja albo utrata pracy przez pacjenta.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich i członek Rady NFZ, ujął to w raporcie bardzo jasno: ograniczenie wydatków nie zawsze się opłaca. Koszty choroby po stronie gospodarki i finansów publicznych mogą być wyższe niż same wydatki na leczenie pacjenta.

To zmienia perspektywę. Zdrowie przestaje być wyłącznie sprawą pacjenta i lekarza — staje się jednym z warunków sprawnego funkcjonowania państwa, wzrostu gospodarczego i spójności społecznej. Polska ma szansę zmienić ten paradygmat, ale wymaga to nie tylko zwiększenia wydatków, ale przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o zdrowiu jako inwestycji, a nie jako koszcie.

Najczęstsze pytania

Ile pieniędzy Polska traci z powodu słabej profilaktyki?

Polska traci około 115 mld zł PKB rocznie z powodu przedwczesnych zgonów, a dla finansów publicznych oznacza to około 49 mld zł utraconych dochodów podatkowych. Za tymi liczbami kryją się ludzie, którzy mogli dłużej pracować, płacić podatki i wspierać rodziny.

Ile Polska wydaje na profilaktykę w porównaniu z innymi krajami?

Polska wydaje zaledwie 21,6 euro na mieszkańca rocznie na profilaktykę, czyli około 1,7 proc. wydatków na zdrowie. To połowa średniej OECD i 10 razy mniej niż średnia UE (202,2 euro). Dla porównania Czechy wydają 118,6 euro na mieszkańca.

Dlaczego w Polsce jest tyle hospitalizacji?

System zbyt rzadko interweniuje na wczesnych etapach choroby. Leczenie szpitalne pochłania około połowy wydatków NFZ, a liczba hospitalizacji wzrosła z 10,2 mln w 2022 r. do 12,6 mln w 2024 r. Wiele z tych hospitalizacji można byłoby uniknąć lepszą opieką ambulatoryjną i profilaktyką.

Czy więcej pieniędzy w ochronie zdrowia automatycznie poprawia wyniki?

Nie — analiza 100 tys. pacjentek z rakiem piersi wykazała, że wydatki NFZ między województwami różniły się nawet o 25 proc., ale korelacja między nakładami a przeżyciem pacjentek była zerowa. Liczą się efektywność wydatków i właściwe kierowanie leczenia.

Jak nowatorskie terapie wpływają na pracę i produktywność?

W chorobach zapalnych jelit nowoczesne terapie pomagają pacjentom utrzymywać aktywność zawodową, rzadziej korzystać ze zwolnień i ograniczać niezdolność do pracy. Część wydatków na leczenie wraca do systemu w postaci niższych kosztów społecznych i wyższych dochodów podatkowych.

Na podstawie: MedExpress.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.